Ostatnio dzieją się z moim organizmem przedziwne rzeczy. Kiedy jechaliśmy z Krzysztofem na wyprawę do Skalnego Miasta odkryłam, że na górskich trasach dopada mnie choroba lokomocyjna. W środę płynąc z Piotrem i Krzysztofem katamaranem na Hel odkryłam, że cierpię również na chorobę morską. Widocznie za mocno mnie wybujało bo 3/4 podróży spędziłam w niezbyt komfortowych warunkach. Całe szczęście kiedy wracaliśmy ponownie nabyłam odpowiednie tabletki i mogłam spokojnie rozkoszować się morskim chłodnym wiaterkiem. Niesamowite jest też to, że w te wakacje dopadło mnie również po raz pierwszy zapalenie spojówek co zakończyło się interwencją okulisty. Bardzo chciałabym się pocieszyć i wypada mi skierować do siebie takie oto słowa ” stara z Ciebie dupa Renato”:)
Powered by ScribeFire.
