Napisane przez: kapuczino | wrzesień 18, 2007

Koniec

Zapragnęłam stworzyć nowy blog, który zawieje świeżością o ładem. OD dzisiaj możecie mnie odszukać na stronie :

http://www.jedynaczka.com/

Zapraszam:)

Napisane przez: kapuczino | sierpień 26, 2007

Wydarzenia zapomniane cz.2

W swoich szpargałach znalazłam również drugą część moich licealnych zapisków. Oto one

Wibrator mi zżera……(…)

Nudzisz się zadzwoń do Gaca , rozbawi cię do łez.

Na moje „ mam wibrator w komórce”

Gac odpowiada „ ja też ale za dużo żre”

Hm tu się nasuwa od razu sprośne skojarzenie co tak wyżera Gacowi ten wibrator( wiem ale nie powiem). Przegadaliśmy z Gacem 33 minuty i nie wiem czy jego bębenki są jeszcze całe bo co 2 minutki wybuchałam mu do słuchawki moim jakże donośnym śmiechem ( Gacu i dlaczego teraz mnie mocniej boli gardło)
Tymczasem co ja tu chciałam powiedzieć, aaaaaaaaaaaaaa zadziwiła mnie ostatnio postawa naszych raszpelków z 4B . No taka ambitna klasa jak nigdy . Wyobraźmy sobie lekcję historii , pani sprawdziła już obecność , wstawiła 4 nieprzygotowania i zaczyna się pogrom . Ola obgryza paznokcie, a Dominika jak zwykle wychodzi do toalety napięcie jak z Hubertem Urbańskim . Historyca wodzi oczami po numerach i myśli kogo by tu capnąć na wyrywki.

Ale nie nie ten obraz odszedł już w zapamiętanie . Bo na lekcji historii raszple same zgłaszają się do odpowiedzi , nikt się nie boi i nie stresuje. Nie wierzycie to przypomnijcie sobie Marianka i Jareczka
Pani Hillar: Są jacyś ochotnicy do odpowiedzi
Marian :Ja chciałem odpowiadać Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: kapuczino | sierpień 26, 2007

Wydarzenia zapomniane cz. 1

Ostatnio będąc na małej imprezce moi znajomi z szkolnych lat dosyć konkretnie wyrzucili mi, że pojawiają się bardzo rzadko w opisach, które zamieszczam na swoim blogu. Za pośrednictwem tego postu pragnę się zatem zreflektować otwierając kategorię o nazwie wydarzenia niezapomniane. Teraz drodzy przyjaciele zobaczycie jak wiele nam do powiedzenia na wasz temat. Bardzo serdecznie zapraszam Was do komentowania i dzielenia się ze mną swoimi wspomnieniami.

W czwartek wraz z Piotrkiem, Tomkiem, Justyną i Olą udaliśmy się na małą imprezę. Szalenie zdziwiło nas to, że w ten wakacyjny dzień większość lokali nie była w ogóle przygotowana na rozkręcenie zabawy na parkiecie. W związku z tym dany nam czas spędziliśmy przy piwku rozkoszując klimatem gdańskich pubów. Tomasz abstynent przypatrywał się nam bacznie, zwłaszcza wtedy kiedy Ola zalewała się śmiechem patrząc sie na fikuśne wygibasy Justyny. Mój donośny głos roznosił się po okolicy. Piotrek twierdził, że słyszał go będąc w pobliskiej toalecie, ale brałabym na to dużą poprawkę. Kiedy towarzystwo się opiło i powciągały piwne opary przyszedł czas na pyszną pizzę oczywiście z czosnkiem. Uczta nieziemska!

Ps: Cudownie jest wyjść na spotkani z ludźmi przy których od lat czujesz sie dobrze. Wspaniale jest kiedy nie musisz zważać na każde słowo i stale czuć się ocenianą. Takie znajomości należy pielęgnować co właśnie czynię:)

Ps2: Olu czekam na zdjęcia;)

Poniżej zamieszam niespodziankę. Zapiski z czasów licealnych. Celowo niepoprawione pod względem gramatycznym i interpunkcyjnym. Po prostu przyklejone z pliku ;)

Jeden dzień z życia raszpli z IV b

 

Wstaję rano , oczy mam podkrążone, szybciutko wynurzam się z pod pierzynki mam nadzieję , że zdążę na lekcje. Ooooooooo tata zrobił mi śniadanie( kurcze znowu szynka w piątek) -mówiłam Ci w piątek się nie je wędliny. „ Jak nie chcesz to nie jedz a następnym razem sama sobie rób śniadanie”( słyszę tą śpiewkę od zawsze). Mamo pędem , wychodź z tek łazienki chyba skończył się Twój czas. „ Tak tak ty nie długo powiesz do matki Wypierdalaj stara z tej łazienki bo teraz moja kolej” –mama czasem wyolbrzymia sprawę. Ok. gotowa!!!!! Zwarta !!!! jeszcze 10 , 9 , 8 , 7 schodków , raz dwa łubudu, jestem na dole teraz szybko na autobus.

No nie już 8 a Magdy nie ma pod lotem. O już jest!!!

-Magda mamy mało czasu przez Ciebie się spóźnimy

- Nie spóźnimy ja zawsze jeżdżę o tej porze

- Szybko patrz 189 biegieeeeeeeeeem.

Nie ćwiczę na w-fie albo staram się dobiegnąć to tego cholernego autobusu a mój bieg przekracza moje własne możliwości , nie mówiąc już o Magdzie przecież ona nie zjadła dziś śniadania. Oooo jest cel osiągnięty dobiegłyśmy aleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee.

 

Ale okazało się , że zapomniałam wyłączyć żelazka .

MAGda A: jesteś pewna , że go nie wyłączyłamś LENA

- nie wiem ale nie zaszkodzi sprawdzić. Kurcze!!

- Ej jak coś spali ci się tylko chata. Ha ha ha

- Ha ha (odpowiadam na śmiech ) nie tam jest jeszcze mój kot.

Magda chichoczę się i ma wrażenie , że zaraz się udusi.

 

 

 

Drogą wyjaśnień żelazko było wyłączone ale jak się wcześniej wyraziłam nie zaszkodziło się upewnić przecież w grę wchodziło życie mojego kota.

 

Wydarzenia natury żelazkowej zakończyły się pomyślnie a wizyta w szkole jak zwykle się opłacała. Wchodząc do szkoły nie omieszkałam spotkać szanownej pani Ani.K( po nazwisku to po pysku dlatego Ani .K a nie Ani Kwaśkiewicz)

Ania: Renia Renia jak ja się kułam, całą noc dzisiaj nie spałam zobacz na moje notatki.-poczym wyciąga cały zapisany notesik ( myślę ona chyba spisala cała książkę z Biologii) Ania dalej mówi ale ja chyba jej nie słucham nasz jakże ciekawy dialog kończę wymijającym

-Tak Aniu jak zwykle masz rację.

Przeczytaj Więcej…

Napisane przez: kapuczino | sierpień 26, 2007

Babcia Renatka i jej nowe wakacyjne schorzenia

 Ostatnio dzieją się z moim organizmem przedziwne rzeczy. Kiedy jechaliśmy z Krzysztofem na wyprawę do Skalnego Miasta odkryłam, że na górskich trasach dopada mnie choroba lokomocyjna.  W środę płynąc z Piotrem i Krzysztofem katamaranem na Hel odkryłam, że cierpię również na chorobę morską. Widocznie za mocno mnie wybujało bo 3/4 podróży spędziłam w niezbyt komfortowych warunkach. Całe szczęście kiedy wracaliśmy ponownie  nabyłam odpowiednie tabletki i mogłam spokojnie rozkoszować się morskim chłodnym wiaterkiem. Niesamowite jest też to, że w te wakacje dopadło mnie również po raz pierwszy zapalenie spojówek co zakończyło się interwencją okulisty. Bardzo chciałabym się pocieszyć i wypada mi skierować do siebie takie oto słowa ” stara z Ciebie dupa Renato”:)

Powered by ScribeFire.

Napisane przez: kapuczino | sierpień 19, 2007

Kołobrzeg

      W czwartek udaliśmy się na wycieczkę do Kołobrzegu. Odwiedziliśmy tam moją dalszą rodzinę z którą po długich latach milczenia moi Rodzice niedawno nawiązali bliższe kontakty . Podczas wypadu miałam okazję poznać ciocię z Mielna oraz kuzynostwo z Ustronia i samego Kołobrzegu.Pogadaliśmy, popiliśmy i mam nadzieję , że jeszcze kiedyś się spotkamy. Będąc w tamtych stronach zahaczyliśmy również o Świnoujście i Międzyzdroje, gdzie przybiliśmy piąteczkę odlewom rąk znanych polskich gwiazd.No i oczywiście my ludzie z Pomorza rozkoszowaliśmy się klimatem polskich plaż. Poniżej krótka relacja foto z wyprawy:)

 

img_3990-copy.jpgimg_4085-copy.jpgimg_4115-copy.jpgimg_4119-copy.jpgimg_3909-copy.jpgimg_3906-copy.jpg

img_4130-copy.jpgimg_3898-copy.jpg

img_4070-copy.jpg

Napisane przez: kapuczino | sierpień 15, 2007

Nowy zakup

A oto mój nowy nabytek. Na pewno będzie mi uatrakcyjniał jazdę w czasie dłużących się podróży w korkach:) Prawda , że piękny?

Pioneer DEH-3900MP

Napisane przez: kapuczino | sierpień 14, 2007

Parę zdjęć z wyjazdu

img_3209-copy.jpgimg_3497-copy.jpgimg_2847-copy.jpgimg_2725-copy.jpgimg_2136-copy.jpgimg_1955-copy.jpgfoto.jpg

    Uwielbiam spotkania w trójkąciku Ola, Justyna Renata. Zderzenie trzech wybuchowych charakterków. Eksplozja murowana. Tak też było wczoraj. Krótka i szalona przejażdżka na skuterku z zawrotna prędkością (30km/h), pyszne piwko z sokiem imbirowym i wypad na amerykańską sałatkę do sfinksa, którą o mało  pod wpływem wyuzdanych tekstów Oli się nie zadławiłam. Po prostu  bomba.Oby takich wypadzików było jeszcze wiele. A najwięcej to chce strzelającego szamana i posiadówek do rana w moim mieszkaniu i takich romantycznych wieczorków i szaleństw na kanapie i okrzyków i w ogole wszystkiego co radosne.

W czwartek wyjeżdżamy na krótki wypoczynek do Kołobrzegu. Strasznie się cieszę bo nigdy nie byłam w tamtych okolicach. Niedawno moi Rodzice nawiązali znajomość z naszą rodziną pochodzącą właśnie z tamtych stron. W te wakacje poznałam swoje dosyć bliskie kuzynostwo z Kołobrzegu i teraz będę miała okazję ich odwiedzić. To już moje ostatnie wakacyjne podrygi wiec powinnam korzystać z wolnego czasu ile wlezie. I tak urlopu miałam dwa miesiące. Strasznie sympatycznie jest pracować w szkole. Może nie ze względu na zarobki ale na pewno ze względu na długie, bajecznie długie urlopy.

Napisane przez: kapuczino | sierpień 12, 2007

Oberwanie chmury nad Gdańskiem

    Dzisiaj okolo godziny 15 nastąpiło oberwanie chmurny nad Gdanskiem Wrzeszczem. W tym czasie wraz z Krzysztofem znajdowaliśmy się w okolicy Manhatanu. Na ulicach płynęły potoki, napełnione studzienki wypychały wodę do góry. Tuz przed skrzyżowaniem Krzysztof objął stery za kółkiem bo mnie ogarnęła panika. Kiedy dojechaliśmy do ulicy Słowackiego serce biło mi już za szybko. Widziałam samochody, które z trudem przedostają się przez jezdnię. Mój opanowany kierowca zdecydował się, że i my spróbujemy przejechać. Wtarabaniliśmy się na dość zalaną drogę i środkiem, powolutku zaczęliśmy jechać. W sumie dokładnie nie wiem co było dalej, bo wpadłam w lekki amok. Zaczęłam krzyczeć, że chcę wysiadać bo dłużej tego nie wytrzymam. Oczywiście moje reakcje był dosyć przesadne ale niestety nerwy wzięły górę. Krótka trasa, którą mieliśmy do pokonania była jak wieczność. Elementu grozy dodawały nadjeżdżające z naprzeciwka auta które z wielkim impetem wylewały na nasz pojazd silne strumienie wody. W końcu udało nam się dojechać na miejsce. Emocji było wiele. Bardzo dziękuje Krzysiakowi za to , że był opanowany i w miarę sprawnie dowiózł nas w bezpieczne miejsce. Dzisiejsza przygoda była namiastką tego co przeżywają ludzie dotknięci powodzią. Koszmar! Tuż po tym jak dojechaliśmy woda opadła i już po godzinie spokojnie przy sympatycznej muzyczce wracałam autem do swego domu szczęśliwa, że jestem cała i zdrowa;)

Mam nadzieję, że i tu niedługi pojawi się krótka relacja z tego wydarzenia uwieczniona na kamerze.

Napisane przez: kapuczino | sierpień 12, 2007

Szklarska Poręba

Dzisiaj o 9 rano wróciliśmy ze Szklarskiej Poręby. Wyprawa była naprawdę przednia. Zaliczyliśmy Szrenicę , Śnieżne Kotły, Śnieżkę, Zamek Chojnik, rynek w Jeleniej Górze, Swiątynie Wang w Karpaczu, Skalne Miasto w Czechach, wycieczkę do Pragi. Co najciekawsze mieliśmy również okazję uczestniczyć w zlocie motocykli, co stanowiło dopiero uciechę dla oka.Niestety zabrakło nam czasu na Wodospady i wiele wiele przeróżnych szlaków ale mam nadzieję, że kiedyś to jeazcze sobie odbijemy. Liczę również , że na moim blogu pojawi się relacja foto z wyprawy z pięknymi widokami- tu uśmiecham się do Krzysia
Bardzo sie cieszę, że podczas wakacji dopisywała nam pogoda. mieliśmy również ogromne szczęście jeżeli chodzi o środki komunikacyjne. No,oprócz podróży pociągiem do samego Gdanska, gdzie już w Jeleniej Górze dosiadło się do naszego wagonu niezbyt ciekawe towarzystwo. Całe szczęście, że nastąpiła szybka interwencja policji w Wałbrzychu i patologia opuściła skromne progi pociągu PKP. Tuż przed startem pociągu spotkała nas również niezbyt miła niespodzianka bowiem okazało się, że wagon z pierwsza klasą na którą mieliśmy wykupione bilety miał zostać dołączony dopiero w Jeleniej Górze. Piszę dopiero ponieważ godzinna podróż drugą klasą była okropna i obrzydliwa. Mokre siedzenia, podłoga i smród wydobywający się z toalety “uatrakcyjnił” nam podróż. Byliśmy wściekli, że zdarto z nas kasę za miejsca na które musieliśmy długo czekać w takich warunkach.

Kiedy dojechaliśmy do Jeleniej Góry szybko przenieśliśmy swoje bagaże do przedziału, w którym poznaliśmy uroczą góralkę z Karpacza. Mówią, że górale mają zadziorne charakterki i wszystko się zgadza. Kiedy na horyzoncie pojawiły się krzyki dosyć podchmielonej młodzieży nasza współtowarzyszka stanowczo stwierdziła ” słuchajcie trzeba się lać, nie można popuścić ” Spojrzałam z pod oka najpierw na panią potem na Krzysztofa który swoją wymowną miną poparał góraleczkę. Plan akcji awaryjnej został opracowany w błyskawicznym tempie. Nowo poznana pani miała bić, drapać i okładać pięściami paskudnych złoczyńców, Krzysztof w tym czasie miał nacisnąć hamulec bezpieczeństwa, a ja swoim krzykiem zwabić do przedziału obsługę pociągu. Ubaw na całego;) Po pewnym czasie nasz koncept na rozprawienie się z bandziorami uległ lekkiej deformacji. Wpadliśmy na pomysł że będziemy robić warty. Każdy po godzinę. Nie wyszło. Już po północy cały przedział wraz z nowym uczestnikiem wyprawy spał twardym i słodkim snem aż do samego rana. I pojawił się Gdańsk.

Poniżej przedstawiam zdjęcia. Wykonał Krzysztof

img_3209-copy.jpgimg_3497-copy.jpgimg_2847-copy.jpgimg_2725-copy.jpgimg_2136-copy.jpgimg_1955-copy.jpgfoto.jpg

Starsze wpisy »

Kategorie